RSS

Archiwa tagu: laboratoryzacja

Hipoteza interferencji laboratoryzacji

Blog ten ma za zadanie służyć między innymi jako brudnopis do notowania różnorodnych pomysłów kręcących się wokół naszego projektu badania kontrowersji społeczno-naukowych i struktur wiedzy. Oto taki notatko-pomysł pod rozwagę:

Pośród interesujących nas kontrowersji znajduje się spór pomiędzy medycyną oficjalną a altmedem. Oczywiście uproszczeniem jest mówić o dwóch takich dużych całościach, ale chwilowo nie jest to istotne, więc problem na bok. Na poziomie konkretnych dyskusji i argumentacji uczestnicy przyjmują istnienie takich dwóch stron (np. antyszczepionkowcy versus zwolennicy szczepień), dlatego takie uproszczenie w pewnym zakresie można przyjąć.

Teraz problem: modernizacja polega między innymi na laboratoryzacji świata. Latour pokazywał to na przykładzie sukcesów Pasteura, mówiąc o pasteuryzacji Francji. Jak zatem w świecie, w którym wszystko wskazuje na triumf nauki (w tym medycyny), dochodzi do tego, że medycyna alternatywna, albo postawy sprzeciwiające się medycynie oficjalnej stają się pociągające. Innymi słowy: dlaczego altmed jest powabny?

Szukając odpowiedzi: mając na karku spadek po STS-ach, nie bardzo chcemy odpowiadać poprzez poszukiwanie jakichś ogólnych mechanizmów ścierania się idei (w stylu siły rozumu przeciw specyficznie nowoczesnej irracjonalności, albo jakoś tak). Ten tryb jest dla nas niewiarygodny. Bardziej interesujące jest rozważenie – jak widać ten problem z perspektywy pacjenta w szpitalu? Czy ktoś znajdujący się na terenie zwycięzcy – biopolitycznej instytucji panoptycznej (etc.) ma szanse „wyjść poza system” (mentalnie, w praktyce)?

Metodologia: badanie etnograficzne (z wszelkimi jego niedogodnościami).

Na czym skupiały się obserwacje: w obserwacjach interesowały mnie dwie rzeczy: 1. W jaki sposób wytwarzane jest niezadowolenie pacjenta? Jak jest ono dystrybuowane, w jaki sposób krąży, kto je podtrzymuje, kto uchyla? Założenie jest takie, że niezadowolenie artykułowane jako niezadowolenie, niechęć, czy rozczarowanie służbą zdrowia w ogóle może stanowić krok pierwszy w stronę altmedowej konkurencji (chociaż oczywiście, to nie jedyna droga). 2. Jak wygląda dynamika konstruowania wiedzy i, zwłaszcza, niewiedzy u podmiotu, aktora, pacjenta, działającego (sami wybierzcie sobie stosowne określenie)? Założenie jest takie, że poza niezadowoleniem (komponentem emocjonalnym), pacjent operuje pewnego rodzaju wiedzą i niewiedzą, według której ocenia i rozpoznaje działania personelu medycznego. Na tej podstawie może kwalifikować je jako słuszne, niesłuszne, kompetentne, niekompetentne, dobre, złe itd. (powiedzmy, że to komponent poznawczy).

I oczywiście, nie tyle interesowała nas wiedza jako „coś w głowie”, ile jako coś wykonywanego w praktyce (znów spadek STS-ów i ANT).

Obserwacje: okazywało się, że można było zaobserwować dwa standardowe obszary generowania niezadowolenia. Jeden oczywisty – zderzenie oczekiwań pacjentów z praktykami personelu medycznego. Jednakże na tym skupiałem się w mniejszym stopniu, ponieważ raczej prowadził do narzekania na instytucję, bez ingerencji w poziom wiedzy. Drugi był ciekawszy: dotyczył tych pacjentów, którzy sumiennie wykonywali zalecenia personelu (obecne lub wcześniejsze, w przypadku przewlekłych problemów).

Teraz szybki obrót perspektywy: zamiast patrzeć na działającego tak czy inaczej pacjenta, spójrzmy na dynamikę całej sieci (zbiorowości, asemblażu, materialnej konfiguracji, wiązki procesów – znów proszę sobie wybrać właściwe określenie). Wspominałem wcześniej o laboratoryzacji: chodzi o pacjentów, którzy poprzez własne praktyki uczestniczyli w skutecznej laboratoryzacji, to znaczy przekształcili tak swoje otoczenie, aby zamieniło się w quasi laboratorium. Ich doświadczenie polegało na zderzeniu z dziurami w laboratoryzacji ze strony placówki medycznych. Innymi słowy – ci pacjenci rozszerzali warunki medyczno-laboratoryjne i jednocześnie obserwowali, że nie czyni tego szpital. Zamiast tego działo się coś innego, różne frakcje szpitala (bez technicznego żargonu trochę brakuje mi tu sposobów ujęcia problemu :)) realizowały różne procesy laboratoryzacji, które wcale nie musiały się ze sobą sklejać. Więcej nawet, mogły się ze sobą kłócić. I to było właśnie to doświadczenie dziur.

Przykłady: miesięczne niemowlę, rodzice mają zalecenia jak najstaranniejszego izolowania od kontaktów z innymi w celu uniknięcia bardzo groźnych w tym przypadku infekcji (laboratoryzacja 1). W ramach badań ogólnych dziecko zostaje skierowane na badanie USG i czeka w kolejce poza swoim oddziałem w tłumie osób chorych (np.  pokasłujących, kichających) oraz osób spoza szpitala (laboratoryzacja 2).

Pacjentka w podeszłym wieku ze złamaniami i potłuczeniami zostaje skierowana na prześwietlenie złamanej ręki. Nie może jednak uzyskać pomocy w położeniu się, ani odpowiednim ułożeniu ręki, ponieważ technik robiący prześwietlenie nie jest świadom kompleksowości problemu (złamanych żeber, potłuczeń). Tutaj ogólne zalecenia, które otrzymuje pacjentka związane z jej całościowym stanem (laboratoryzacja 1) zderzają się z wybiórczymi manipulacjami skoncentrowanymi jedynie na złamanej kończynie (laboratoryzacja 2).

Komentarz do przykładów: To krótkie przykłady dla orientacji. Ważne jest dla mnie wyłowienie pewnej ogólnej mechaniki – nie chodzi o indywidualne wady i zalety, czy uchybienia, czy sukcesy (w stylu „troskliwy lekarz”, czy „lekarz bezduszny i niezainteresowany”), ile o mechanizmy rozproszone generujące nakładanie na siebie odmiennych laboratoryzacji.

Hipoteza: moja hipoteza przyjmuje więc następującą postać: nakładające się na siebie różne laboratoryzacje tworzą niejednorodne strefy większej lub mniejszej skuteczności obejmowania pacjenta praktykami medycznymi (naukowymi, laboratoryjnymi), co w rezultacie może wytwarzać wrażenie, że szpitale same nie przestrzegają swoich zaleceń. Podobnie jak w zjawisku interferencji fal pojawiają się obszary jaśniejsze i ciemniejsze, tak tutaj można mówić o interferencji laboratoryzacji.

Zalecenia: tutaj jestem w kropce. Ogólne zalecenie, które przychodzi mi do łowy polega na konieczności usprawnienia krążenia informacji tak, aby przechodziły między różnymi laboratoryzacjami. W rezultacie, powinno to wygładzić różnice między „obszarami ciemniejszymi i jaśniejszymi”. Ale to nazbyt ogólnikowe.

No dobrze, tak czy owak, jest to praca w toku i powyższe pospieszne ubranie jej części w słowa ma za zadanie otworzyć możliwości usprawniania analiz. Jedno chciałbym podkreślić, jeśli nie stało się to dotąd jasne: intencją nie jest przeprowadzanie „krytyki medykalizacji” lub coś podobnego (np. „krytyka uprzedmiotowienia pacjenta” etc.), a taka analiza faktycznych praktyk medycznych, która może zostać wykorzystana do poprawy organizacji procesu leczenia ludzi.

KRZYSZTOF

Reklamy
 
3 Komentarze

Opublikował/a w dniu Kwiecień 11, 2012 w badania w toku

 

Tagi: , , , ,