RSS

Archiwa miesięczne: Lipiec 2012

Banalność racjonalności (i nauki)

Wakacje to okres lektur lżejszych i często przypadkowych. Każdy urlop to pozycje do pociągu, samolotu, nad jezioro, część z nich potrafi być inspirująca i zaskakująca. Właśnie na taką pozycję trafiłem.

Książką tą jest „Potęga checklisty. Jak opanować chaos i zyskać swobodę w działaniu” autorstwa Atula Gawande.

 Autor jest amerykańskim chirurgiem i sławą literatury popularno-naukowej (samolotowo – pociągowej). Książka zawiera szereg przykładów na sposoby radzenia sobie ze złożonością – od opisu procedury cewnikowania, zestawu procedur dla chirurgów, budowy drapaczy chmur po prowadzenie samolotów. Sama książka choć prosta i właściwie nigdzie wprost nie odnosi się do nauki w mocnym sensie (science) mówi więcej o naturze racjonalności naukowej niż twórczość filozofów (szczególnie spod znaku filozofii analitycznej). Potraktowanie książki zbyt dosłownie może zmylić, przecież jest to książka popularna, dziennikarska a nie wykład akademicki czy studium.

Co jednak tak ważnego możemy się z niej dowiedzieć o strukturach wiedzy, specyfice racjonalności, że postanowiłem zadać sobie trud napisania tej krótkiej recenzji. To co w tej książce najważniejsze,  to pokazanie racjonalności i redukcji złożoności jako banału, zespołu procedur, często głównie manualnych. Racjonalność redukcja złożoności to szereg podpunktów na kartce, to zapisanie kroków, algorytmu działania, to pokolorowanie pisakami zadań tak je szybko klasyfikować w odpowiednie grupy (przykładowo ze względu na ich funkcjonalne podobieństwo).

Lista kontrolna (checklista) – bohaterka książki to cicha bohaterka nie tylko pokazująca w jaki sposób radzimy sobie ze złożonością w codziennych czynnościach. Lista kontrolna to też bardziej poważna dyskusja nad tym czym jest racjonalność (w tym naukowa). Lista kontrolna, procedury to przykład na to, że nauka nie opiera się na genialnych jednostkach (ze specjalnymi mózgami) ale raczej na dziesiątkach drobnych, nieznaczących procedur. Procedur, które są zestandaryzowane, stabilizują nasze działanie oraz stanowią ważny element komunikacji zespołowej (oraz auto-komunikacji). To ostatnie to banalna potrzeba samokontroli i autokorekty naszych działań.

Listy kontrolne, drukowane fiszki, tabele, białe tablice i pisaki  to sposoby redukcji, które zapewniły sukces fundujący nowoczesność i nierozerwalnie związane z nią standardy naukowości i racjonalności.

Naukowcy nie różnią się od nie-naukowców wielkością mózgów, kulturą, sposobem życia, IQ. To co ich różni to możliwość „manipulacji” światem dzięki procedurom jego „zmniejszania”. To było możliwe dzięki drukowi, powstaniu map, formularzy tabel, etc. Opisywana przez Gawande lista kontrolna to świetny przykład takiego „zmniejszania” świata tak aby stał się manipulowalny.  Tych, którzy chcą dowiedzieć się więcej o „zmniejszaniu” świata oraz o „banalności” nauki i racjonalności  odsyłam do świetnego tekstu Bruno Latoura „Wizualizacja i poznanie” w najnowszym numerze pisma „Avant”.

Procedury, sprawdzalność, powtarzalność, sprowadzanie złożoności do sekwencji, czegoś co da się uchwycić to także ważny element demarkacyjny wiedzy racjonalnej, naukowej od paranauk i pseudonauki. Dobrze to wiedzą dyskutanci na blogu Barta,  gdy używają argumentu z „podwójnej ślepej próby”.

Naukowcy nie są „mądrzejsi” od pseudonaukowców, nie jest tez prawdziwe stwierdzenie odwrotne. Procedura medyczna oprata o „evidence-based medicine” jest przede wszystkim „nauczalna” i może być sprowadzona do szeregu instrukcji, list kontrolnych, procedur.

W większości przypadków nie da się powiedzieć tego o tzw. medycynie alternatywnej.  Tam nie raz też mamy do czynienia z procedurami, ale z reguły zawierają one „luki ontologiczne”. Czym one są? To przerwa, wyrwa w szeregu działań, procedur, która wymaga porzucenia lokalnej  „ontologii”. Gdzieś po drodze następują tajemnicze „czary – mary”. Czymś takim jest wymóg „postrząsania” w sporządzaniu roztworów w homeopatii. Tu dochodzimy do ważnego momentu, same procedury, listy kontrolne oczywiście nie wystarczą, one są elementem sieci w której funkcjonują i są wytwarzane fakty naukowe. „Potrząsanie”, „pukanie” roztworem jako przykład, że trzymanie się tylko procedur nie wystarcza prowadzi na manowce.

Dobrze widać, że procedury nie są jedynym i wystarczającym warunkiem naukowości gdy przyjrzymy się bardzo znanemu modelowi „krążenia” faktów naukowych zaczerpniętemu z książki Bruno Latoura Pandora’s hope. W rysunku poniżej mamy pięć  „pętli”, które połączone razem miały stanowić model praktyki naukowej. Wymieńmy je: mobilizowanie świata, autonomizacja, sprzymierzeńcy, reprezentacja publiczna, powiązania i węzły. Mobilizowanie świata to „pakowanie świata w słowa”, to praktyka laboratoryjna, eksperyment, możliwość studiowania „księgi natury”. Autonomizacja to wpisywanie się w rolę zawodową, funkcjonowanie w ramach kolektywów badawczych (używając terminu Flecka). Sprzymierzeńcy to przede wszystkim pozyskiwanie funduszy, instytucjonalizacja „zainteresowania” (co dobrze pokazywał cytat dotyczący Pasteura), reprezentacja publiczna to „oswajanie” ludzi z badaniami, budowanie zaufania do nauki, relacje z mediami i teksty popularnonaukowe. Wreszcie powiązania i węzły to pętla nauki, która łączy wszystkie inne pętle. Są one od siebie bowiem nierozdzielne.

Waga procedur, list kontrolnych, redukcja złożoności poprzez „delegowanie” do zespołowo koordynowanych i prostych półautomatycznych procedur to ważny element obecny właściwe w każdej z powyższych „pętli”. Dopiero całość obrazu (wszystkie pętle) tworzą fakt naukowy. Kolektywem z procedurami ale bez mobilizacji świata (instrumentów i laboratoryjnego pakowania „rzeczy” w słowa) może być choćby każda zrytualizowana sekta spod znaku „świętego granatu ręcznego”:

Książka Gawande (oraz oczywiście teksty Bruno Latoura) to także silny głos przeciwko figurze „samotnego kowboja” jako symbolu błędnego rozumienia tego jak powstaje wiedza. To nie samotni geniusze (obojętnie czy to mistrzowie murarscy czy chirurdzy) są kluczowi dla nauki i wiedzy ale zespoły i procedury. Oczywiście czytając o  listach kontrolnych, zespołach badawczych, procedurach wydaje się, że przecież to oczywiste i banalne. Polecam jednak mały eksperyment, proszę zapoznać się ze standardowymi książkami z zakresu filozofii nauki dostępnymi w Polsce i proszę spróbować znaleźć tą „banalną” ale fundamentalną cechę wiedzy racjonalnej i naukowej.

Na koniec polecam posłuchać samego  autora:

Andrzej „Fronesis”

 
13 komentarzy

Opublikował/a w dniu Lipiec 18, 2012 w Recenzje

 

Tagi: , , ,